wtorek, 20 marca 2012

rozdział dziewiąty


- Daaaaaaaarrrrrrrrrccccccccccyyyyyyyy !
Usłyszawszy przeraźliwy krzyk odwróciłam głowę i zobaczyłam auto, które jechało prosto na mnie. Nie myśląc, co robię rzuciłam się do przodu, aby uniknąć zderzenia. Niebezpieczeństwo całej sytuacji w pełni dopiero do mnie dotarło, gdy samochód zatrzymał się z piskiem opon przede mną. Zdenerwowany mężczyzna otworzył drzwi i wyszedł trzaskając drzwiami. Cała drżałam i nie potrafiłam nad sobą zapanować. Dopiero, co moje życie ponownie legło w gruzach, a dodatkowo omal nie pożegnałam się z życiem. Chociaż w sumie nie było by to takie złe rozwiązanie. Do rzeczywistości przywołał mnie głos mężczyzny. Po chwili poznałam go poznałam. Już drugi raz dzisiaj. Josh. Czułam, że robi mi się słabo, ale nie potrafiłam zdobyć się na nic więcej niż zdumnienie, gdyż byłam już kompletnie wypluta z wszystkich emocji. Po prostu miałam dość. Ten potwór podszedł do mnie... Powoli stawiał kroki, ale odległość między nami niebezpiecznie się zmniejszała. Te obrzydliwe oczy wpatrywały się we mnie tak jak kiedyś. Podniosłam głowę, co było złym pomysłem gdyż Josh, stał już prawie przede mną. Wyciągnął ręce na wysokość mojej twarzy i położył je...Dokładnie tak jak kiedyś. Najgorsze wspomnienia powróciły z jeszcze większą mocą.
- Darcccyyyy . wysyczał . Delikatnie podniosłam ręce i zsunęłam jego dłonie z twarzy, ale on momentalnie wpił ręce w moje ramiona. Czułam straszny ból. Moje ramie okropnie pulsowało, a jego paznokcie z pewnością pozostawią po sobie ślad.
- Myślałaś, że mi uciekniesz tak? Hahaha. Zawsze byłaś naiwna.
Agresja wręcz wykrzywiała jego twarz.
- Spróbuj to zrobić jeszcze raz ...
Szybko kiwnęłam głową. Bałam się choćby trochę poruszyć, aby go nie sprowokować.
- Widzę, że się rozumiemy. Bardzo miło spędziłem z tobą czas.
Zdjął dłonie z mojego ramienia, które piekielnie bolało i odwrócił się
- Do zobaczenia - powiedział, po czym zamknął drzwi i odjechał. Tak jakby nic się tu nie zdarzyło.
Stałam cała zesztywniała i kompletnie nie wiedziałam, co zrobić. Dotarło do mnie, że zaistniała sytuacja, trwała dosłownie kilak chwil i nikt nas nie zauważył.
Z daleka zobaczyłam słabe światło. Powoli przybliżało się i widziałam coraz wyraźniejszy zarys sylwetki. Po włosach od razu rozpoznałam Harry'ego i poczułam ogromną ulgę. Chłopak zaczął biec i już po chwili trzymałam go w swoich ramionach. Poczułam się bezpieczna. Na dobre się rozpłakałam. Mocno mnie obejmował i głaskał po plecach aby dodać mi otuchy . Gdy zaczęłam się uspokajać odsunął mnie od siebie na długość ramion i popatrzył w oczy. 
- Spokojnie . Nic się nie dzieje . Jestem przy tobie.
Wyraz moich oczu najwidoczniej go nie przekonał . Z tylnej kieszeni wyciągnął paczkę chusteczek i wytarł mi twarz . Gdy podniosłam wzrok on akurat przybliżał się aby dać mi buziaka w policzek . Niepewnie chwycił mnie za rękę i pociągnął . 
- Chodź. Porozmawiamy. 
Wróciliśmy się z powrotem pod mieszkanie Blaze , ale podeszliśmy na tyły gdzie był ładny , mały ogródek , z ławką umiejscowioną między drzewami . Usiedliśmy na niej a on powoli chwycił mnie za rękę. 
- Darcy.. co się stało ? Dlaczego płaczesz wiesz że możesz mi powiedzieć prawda ? 
- Harry ... zrozum ja ... nie mogę . Al....
Przerwał mi. 
- Nie. Proszę powiedz mi . Eh...zależy mi na tobie. Zrozum to ! 
Te słowa podziałały na mnie jak zimny prysznic. Popatrzyłam mu się w oczy i wreszcie to poczułam . To wszem ogarniające uczucie , które siedziało we mnie gdzieś uwięzione . Niby czułam je , ale to nie było to. Bałam się tego . Tak , bałam się miłości . I to właśnie przez Josh'a . Ale drugi raz na to nie pozwolę . Już nie.
- Dobrze. 
Po tym słowie opowiedziałam mu całą moją historię.Mimo iż przyrzekłam sobie że nigdy tego nie zrobię. Harry słuchał mnie z uwagą .Wogóle się nie odzywał . W chwili gdy opowiedziałam mu o tej najgorszej rzeczy popatrzył na mnie ze strachem i chwycił delikatnie. Gdy skończyłam zapadło między nami milczenie. Gdy wreszcie podniósł oczy spodziewałam się najgorszego.
- Ja nigdy tak nie zrobię. A wiesz dlaczego ? Bo zakochałem się z tobie Darcy . Naprawdę się zakochałem.
Po tych słowach pocałował mnie . Wreszcie tak jak powinno być. Całował mnie czule ale bardzo delikatnie . Zatraciłam się w chwili i chciałam bym trwała długo . Nie ważne gdzie , nie ważne jak...ważne że z nim.

*** 
Witajcie kochani ! Na wstępie chce Was przeprosić za dwie rzeczy . Po pierwsze - wiem wiem , starsznie długo nie pisałam . Miałam jakąś blokadę i wogóle nie mogłam zabrać się za pisanie ! Obiecuje że więcej się to nie powtórzy :) A po drugie chce Was przeprosić za rozdział. Wiem że jest beznadziejny, kompletnie mi nie wyszedł a Wy tak na niego czekałyście ! Długo zastanawiałam się czy go dodać ale jak obiecałam to musiałam :) Dużo zamieszania miałam z tym rozdziałem. Miałam go już dawno napisanego ale podczas pisania padła mi bateria w netbooku i się nie zapisał -.- Później miałam dużo spraw na głowie i kilka spraw do załatwienia. Moja prababcia zmarła więc nie miałam do tego głowy...Mam nadzieje że zrozumiecie mnie ;) BARDZO WAM DZIĘKUJE ZA AŻ TAKĄ ILOŚĆ KOMENTARZY POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM. Może pod tym pobijemy ten wynik , co ? haha :) Chce się do tego krótko odnieść. Jedna osoba napisała mi że moi bohaterowie są nienaturalni. Jeśli nie widać to pisze : MY STORY with Harry and Darcy . Nigdy nie gwarantowałam że mój blog jest idealny , a jak coś ci się nie podoba to nie czytaj ! Przecież nikogo do tego nie zmuszam ! :) To samo do osób które komentowały moją gramtykę . Naprawdę chyba Wam się nudzi , a jeśli macie lepsze pod zwględem gramatycznym (hahah miałam mnóstwo śmiechu przy tym) to proszę o linki , chętnie poczytam :) No to chyba tyle ... dziękuje Wam za to że jesteście ze mną bez względu na moją ortografię i wogóle. Do następnego ! :) xxx

niedziela, 4 marca 2012

rozdział ósmy


Chwycił mnie za rękę i wyszliśmy. Harry przystanął i przyjrzał mi się uważnie.
- Hm...
Znacząco się  przybliżył. Dłonie oparł na mojej talii i przyparł mnie do drzwi. Jego twarz znajdowała się blisko mojej. Patrzył na mnie tym spojrzeniem...jakby nie mógł uwierzyć że jestem przy nim. Jego kuszące usta uśmiechały się szeroko. Zamknęłam powieki ... czułam jak owiewa mnie jego słodki oddech. Przesunął twarz jeszcze bliżej mojej i błądził ustami po mojej szyi. Łaskotało mnie to przez co cichutko się zaśmiałam. Podniósł głowę i wyszeptał.
- Pięknie wyglądasz.
- Dziękuje. Byłam pewna że wielki rumieniec na mojej twarzy , dokładnie pokazał co w tej chwili czułam.
- Chodź. Wsunął rękę w moją lodowatą dłoń i pociągnął za sobą. Zbiegliśmy po schodach. Pod drzwiami czekało na nas , tradycyjne , srebrne auto . Harry kulturalnie otworzył przede mną drzwi i usiadłam. Kierowcą okazał się Louis . Gdy Harry również wszedł do auta , ruszyliśmy . Louis co chwile patrzył się na mnie w przednim lusterku , przez co rumieniec nie schodził z mojej twarzy. Harry również był cały czas zdenerwowany ponieważ jego przyjaciel… hm…wypowiadał niebyt kulturalne żarty na nasz temat. No właśnie … nasz! Chłopak co chwilę pytał się :
-  No i jak było ? Powiedziałeś jej to co ci kazałem?
Jeszcze nie widziałam takiego zażenowanego Harry’ego . Miał spuszczony wzrok , i w ogóle się nie odzywał. Mimo to nie dało się ukryć że polubiłam Louisa.  Miał duże poczucie humoru , i widać było że jest sympatycznym chłopakiem. Droga bardzo się dłużyła , dlatego chłopak włączył na maksymalną głośność kawałek LMFAO „Sorry for Party Rocking”
- Musicie wdrążyć się w atmosferę ! Przecież jedziemy na wielką imprezę a wy co ? Louis starał się przekrzyczeć muzykę , od której miało się wrażenie że całe auto drży.
Po 15 minutach jazdy zatrzymaliśmy się pod eleganckim budynkiem , średniej wielkości. Wysiedliśmy , a ja wpatrywałam się w dom.
- To mieszkanie Blaze , naszej koleżanki no nie Harry ? Bardzo bliskiej koleżanki szczególnie dla ciebie …. nie uważasz? Hahaha.
- Och zamknij się . To nieprawda.    Harry spłonął rumieńcem i opuścił głowę .
- Zobaczymy na imprezie . Darcy na pewno jest bardzo ciekawa ... uśmiechnął się szeroko.
Patrzyłam na nich i nie wiedziałam co odpowiedzieć. Szczerze ,  to nie oczekiwałam od Harry’ego żeby powiedział mi kim jest , sama nie zamierzam mu powiedzieć nic ze swojej przeszłości , która na pewno jest mniej przyjemna niż jego. A poza tym … Louis wygadywał już takie rzeczy , że trudno mu w cokolwiek uwierzyć. Nic nie odpowiadając skierowałam się w stronę domu. Po kilku metrach dogonił mnie Harry .
- Nie słuchaj tego co on wygaduje . Wiesz że to nie prawda…
Gwałtownie się odwróciłam.
- Rozumiem…naprawdę nie przejmuj się . Dla mnie to w ogóle nie ma znaczenia.
- Serio ?
- Tak . uśmiechnęłam się aby dodać mu pewności . Mimo to Harry cały czas śledził mnie uważnie swoimi oczyma.
- Ok . Chodź.
Chłopak otworzył przede mną drzwi i…zamarłam. Ujrzałam tłum tańczących ludzi , i muzykę która płynęła z wielkich głośników. To rzeczywiście była prawdziwa impreza…czyli co się z tym szło? Alkohol. Trudno...dla Harry’ego jestem gotowa. Przeszłość zostaw za sobą , żyjesz TERAZ ! przez myśli przeleciało mi zdanie popularnego poety , i postanowiłam że będzie to moja myśl przewodnia na ten wieczór. Próbując wbić się w tłum ludzi , aby bardziej poznać otoczenie po drodze zaczepiła nas jakaś dziewczyna .                                           
- To Blaze – zdąrzył mi szepnąć Harry.
- Cześć. Fajnie że jesteś Harry . A Ciebie chyba nie znam… zwróciła się do mnie. – Kim jesteś ?
Harry wyprzedził mnie zanim zdąrzyłam się odezwać.
- To moja znajoma. Śpiewamy razem w zespole.
Nie wiem czemu ale zabolało mnie to … „znajoma” po prostu znajoma … nic więcej. Popatrzyłam na niego i wiedziałam że nie chce być tylko „znajomą” z którą „śpiewamy razem w zespole”.
Blaze podała mi dłoń.
- Blaze , organizuję tę imprezę.
- Tak tak , wiem . Darcy .
- W takim razie zostawiam Was samych. Miłej zabawy..
- Dzięki – powiedział Harry , ale już jej nie było.
Odwróciłam się i popatrzyłam mu w oczy , a chwila się przeciągała. Odwzajemniał moje spojrzenie…nie czułam tych ocierających się o mnie ciał , ani muzyki od której mogła by rozboleć głowa . Byliśmy tylko my. Nagle poczułam jak Harry odsuwa rękę i wkłada ją do kieszeni spodni. Po krótkiej chwili coś z niej wyciągnął. Była to wąski pasek brązowej skóry , przewleczonej nitkami i gdzie nie-gdzie zawieszonymi kuleczkami ze srebrnym zapięciem. Bransoletka.
- Dla Ciebie . Żebyś zawsze o mnie pamiętała..
Zapiął mi ją na nadgarstku. Poczułam łzy wzbierające się w moich oczach. Jakie to miłe. Wydaje mi się że błędnie odczytał moje spojrzenie , ponieważ zapytał.
- Nie przejmuj się . Nie oczekuje od Ciebie że będziesz dawać mi prezenty . Uśmiechnął się , ale nie był pewnien mojej reakcji.
I tak sama się zdradziłam , ponieważ nie mogąc dłużej powstrzymać łez…radości ? miłości ? rozpłakałam się. To była najwspanialsza rzecz jakąś ktoś kiedyś dla mnie zrobił. Dał mi dowód swych uczuć…
- Harry…dziękuje. To bardzo miłe . Nikt nie zrobił dla mnie czegoś takiego. Eh…chce Ci coś powiedzieć…
- Ciiii – przerwał mi i…pocałował. Najpierw delikatnie się nachylił , a póżniej nasze usta połączyły się w namiętnym pocałunku. Przesuwał wargami , po moich ustach czule , i bardzo delikatnie …
- Co się tu do cholery wyprawia ?! To nie jest jakiś burdel żeby się miziać na parkiecie ! Wynocha !
Donośny głos przerwał nam tę piękną chwilę i ktoś gwałtownie popchnął Harry’ego. Wydawało mi się że znam ten głos…Odwróciłam głowę i kolana się pode mną ugięły . To on . Josh . Przeszłość od której tak uciekałam …Potwór którego nie chciałam więcej widzieć… znalazł mnie. Bolesne wspomnienia powróciły do mnie natychmiastowo i poczułam jak robi mi się słabo. Jak to możliwe ? Tylko nie on ! Koszmar z przeszłości powrócił…..
Nie wiele myśląc zaczęłam biec . Przepychając się wśród tłumu ludzi , ponownie się rozpłakałam. Zepsuł wszystko. Nie…ja na to nie pozwolę . Nie zabierze mi Harry’ego … za dużo rzeczy mi już zabrał. Jednak teraz nie byłam w stanie racjonalnie myśleć. Wybiegłam z budynku i nie oglądając się za niczym zaczęłam jeszcze szybciej biec . Aby zostawić to wszystko za sobą. Skręciłam w prawo i zaczęłam biec poboczem drogi. Było już naprawdę ciemno , bałam się , ale nie docierało do mnie co robię . Przejechało koło mnie jakieś auto i usłyszałam rozpaczliwy krzyk.
- Daaaaaaaaarrrrrrrrrcccccccccyyyy !  

***
Hej ;) Wiem że długo nie pisałam , ale jestem z tego rozdziału zadowolona. Mam nadzieje że Wy też ;) Chciałam Wam bardzo podziękować za taką ilość komentarzy pod ostatnim rozdziałem ! Będzie mi bardzo miło jeśli napiszecie co sądzicie też o tym. Dziękuje wszystkim który to czytają. Każdy czytelnik jest dla mnie ważny i kocham Was :) xxx 

Kate xxx

P.S jestem ciekawa czy domyślacie się co będzie dalej ;)

czwartek, 23 lutego 2012

rozdział siódmy


 - Dobrze .
Uśmiech jakim Harry mnie obdarzył był taki piękny...Tak bardzo szczery...Mimo woli również się uśmiechnęłam. O niczym już teraz tak nie marzyłam jak o powrocie do domu. Byłam wykończona, nie tyle fizycznie , co emocjonalnie. Zostało nam około pięciu minut drogi , które wypełniliśmy milczeniem. Harry był osobą z którą czułam że mogę wszystko ...jeszcze nie spotkałam kogośœ kto nie byłby zażenowany taką ciszą. Mimo tego chłopak spokojnie szedł po mojej prawej stronie , co chwile zerkając na mnie . Gdy doszliśmy już do mojego bloku , przystanęliśmy .
- Darcy , zapomniałem Cię zapytać ... czy nie przeszkadzało by Ci gdybyśmy w piątek poszli na imprezę ?
Zdziwiłam się . Spodziewałam się jakiegoś romantycznego wieczoru , a tymczasem on znowu mnie zaskoczył.  Prawdę mówiąc nigdy nie byłam imprezowa , ale kiedy szykowało się jakieś fajne przyjęcie z ludźmi których lubiłam chętnie na nie chodziłam. Zdarzały się niestety też takie dyskoteki których nigdy nie zapomnę , i których będę żałować do końca życia , ale nie chce teraz tego wracać ..Dopiero co się z nich otrząsnęłam , mimo że zdarzyły się dawno temu .To wtedy o mało nie straciłam najlepszej przyjaciółki…to wtedy mało brakowało a cały mój świat by się zawalił… Przestań , idziesz z Harrym prawda ? Nie bój się , nic Ci nie grozi. Sama ze sobą kłóciłam się , jednak w końcu podjęłam decyzje .
- W porządku . Ale gdzie i o której ? Powiesz mi jakieś szczegóły ?
- Wszystkiego dowiesz się później . Sam na razie niewiele wiem a poza tym chce żeby to była niespodzianka.
- Jasne . Uśmiechnęłam się  - . Muszę już iść. Do zobaczenia w szkole. Zastanawiałam się czy nie dać mu buziaka w policzek , ale szybko z tego zrezygnowałam i po prostu ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Gdy weszłam do mieszkania , zastałam tam zdenerwowana mamę ... no tak , nie pomyślałam że szkoła zawiadomiła ją o całym zdarzeniu. Wiedziałam już , na co mogę się szykować....
- Darcy ! Córeczko ! Jak się czujesz ?! Czemu nie zadzwoniłaś ! Odchodzę tutaj od zmysłów a ty ?! Gdzie ty się podziewasz ?! Ja nie mam siły na takie nerwy !
Próbowałam jej przerwać ale nie udało mi się . Starałam się wysłuchać jej gadaniny ale po pewnej chwili wyłączyłam się i tylko potakiwałam głową . Gdy wyrzuciła wszystkie swoje żale i pretensje , opowiedziałam jej całą historie i poszłam do pokoju . Powiedziałam że muszę odpocząć co w sumie nie było kłamstwem. Widok mojego pokoju , od razu mnie uspokoił. Powoli odłożyłam na drewnianą podłogę swoją torebkę , usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłoniach . Tyle się dzisiaj wydarzyło...Dostałam się  do zespołu , co było moim marzeniem . Co jeszcze oprócz tego zyskałam ? Harry'ego , a w każdym razie głębokie uczucie do niego , które mówiło że jestem zakochana. Ten cudowny pocałunek...Co jeszcze się wydarzyło ? Zemdlałam .  Tak się zasłuchałam w czysty głos Harry'ego że nie zwróciłam uwagi na sygnały które daje mi mój organizm. Co jeszcze ? Ahh no tak , umówiłam się z Harry'm . Na imprezę . Samej siebie ostatnio nie poznaje. Zmieniłam się pod wpływem jednej osoby która wydaje mi się teraz bardzo ważna...irracjonalnie, w niego wpatrzona i zakochana , no ale cóż. Serce nie sługa. Postanowiłam zadzwonić do Claire. Wiedziałam , że ona sama tego nie zrobi , ale na pewno się o mnie niepokoi. Szukając komórki w torebce , poczułam wibracje . Chwyciłam telefon i zerknęłam na wyświetlacz. Myślałam że ktośœ do mnie napisał , ale to był dźwięk padającej baterii. Wybrałam numer ... Claire odebrała po pierwszym sygnale , co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu że czekała na telefon. Nie miałam ochoty opowiadać jej tego wszystkiego przez telefon , dlatego zapytałam czy nie przyszłaby do mnie. Mieszkałyśmy bardzo blisko siebie , więc to nie był żaden problem. Chętnie przystała na moją propozycję i już 15 minut później opowiedziałam jej o wszystkim. Naprawdę nie pamiętam czy kiedykolwiek się przed kimś tak otworzyłam tak jak w tej chwili. Claire tylko na mnie patrzyła i słuchała z uwagą. Czym zasłużyłam sobie na taką przyjaciółkę ? Niczym , a już na pewno nie wydarzeniami z przeszłości. Co prawda , to co się wtedy wydarzyło , w ogóle nie było moją winą , ja byłam poszkodowana w tym najbardziej , mimo to wzięłam na siebie całą winę. Ale kogo to interesuje ? zadałam sobie pytanie. No właśnie … nikogo. Może dlatego potrzebowałam kogoś takiego jak Claire czyli kogoś kto zawsze mnie wysłucha , czy kogoś takiego jak Harry który potrafi milczeć i trafnie odczytywać moje emocje. Te dwie osoby były dla mnie bardzo ważne. A jedna z nich mogła być dla mnie najważniejsza. Wszystko zależało teraz od niego. Bo ja to czułam … Wiedziałam że jestem gotowa.
~~
Kolejne dwa dni minęły mi tylko na zajęciach w szkole i próbach w zespole. Status Single wreszcie zaczął ćwiczyć z czego bardzo się cieszyłam. Na razie trwały próby do piosenki ,,Call Me Maybe,, autorstwa Jess. Bardzo podobała mi się ta piosenka . Próbowałam od niej nawet dowiedzieć się dla kogo ją napisała, ale nie chciała mi powiedzieć. Ogromnie cieszyłam się ponieważ to ja w niej śpiewam. Jessica będzie grać , bo, jak twierdzi ,ona jedyna potrafi dobrać to tego prawidłową melodię. Dodatkowo moje relacje z nią uległy ociepleniu … często śmiałyśmy się , nawet kilka razy do mnie zadzwoniła żeby ot tak po prostu porozmawiać i zakolegowałyśmy się. Naprawdę ją polubiłam . A Harry hmm…śpiewa ze mną tą piosenkę. W duecie. A tak poza tym to nasze kontakty pozostały bez zmian. Oprócz kilku rozmów na korytarzu nic się nie wydarzyło . Wysłał mi tylko wiadomość że impreza zaczyna się o 17 i że przyjedzie po mnie. Ale teraz i było mi znacznie prościej , ponieważ Claire bardzo mi pomogła. Okazało się że chodzi z tym Louisem , przyjacielem Harry’ego na chemie. W razie czego może go wypytać o chłopaka , ale ja nie tolerowałam takich metod.
Mimo tego wszystkiego dziś mocno się denerwowałam . Za cztery godziny przyjeżdża po mnie Harry i jedziemy na imprezę. Czułam że będzie ona przełomem w naszych relacjach. Niewiele wiedziałam ..tylko tyle że niektórych ludzi powinnam znać i że jest to impreza organizowana między innymi przez Louisa. Na ostatnich lekcjach siedziałam jak na szpilkach . Nie byłam pewna na co mam się przygotować , ale miałam nadzieje że będzie miło . Liczyłam na … sama nie wiem na co . Ale gdzie lepiej można poznać czyjś prawdziwy charakter niż na imprezie ? Rozmyślania przerwał mi dźwięk szkolnego dzwonka obwieszczający koniec lekcji na dzisiaj. Chwyciłam książki i poczekałam na Claire. Droga powrotna do domu zajęła nam mniej czasu nic zazwyczaj. Pożegnałam się z nią i obiecałam że zadzwonię. Wręcz wbiegłam do domu zdążyłam tylko powiedzieć bratu żeby nie mówił nic mamie … Z niechęcią , ale zgodził się. Wpadłam do pokoju i nie wiedziałam do czego ręce włożyć. Najchętniej to rozpłakałabym się z tego wszystkiego , ale obiecałam sobie że dzisiaj pokażę klasę. Wsadziłam do wierzy płytę CD z muzyką z filmu Przed Świtem i wyciągnęłam wszystkie ubrania z szafy. Pokładałam wielkie nadzieje z tym wieczorem więc wymagało to ode mnie odpowiedniego stroju. Po godzinie zdecydowałam się na czarną bluzkę w różyczki i zwykłe legginsy. Włosy pozostawiłam w artystycznym nieładzie ale…podobał mi się mój strój. Włożyłam do torebki tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Okazało się że zostało mi jeszcze około 45 minut czasu. Usiadłam i zaczęłam się zastanawiać jak będzie … co się będzie działo ? Tyle pytań cisnęło mi się głowy. W końcu usłyszałam ten dźwięk…ten tak długo wyczekiwany dźwięk . Dzwonek do drzwi. Pamiętał gdzie mieszkałam  - przemknęło mi przez myśl. Wyszłam z pokoju i trzęsącymi się rękoma otworzyłam drzwi. To spojrzenie…
- Witaj. I jak … gotowa ?
Byłam niepewna wielu rzeczy , ale to jedno wiedziałam.
- Tak.Jestem gotowa.
Chłopak chwycił mnie za ręke i wyszliśmy.

***

Hej ;* Jak obiecałam dodaje już rozdział.Chciałam jeszcze w nim opisać całą imprezę ale postanowiłam że trochę Was pomęczę ;) Mam nadzieje że rozdział się spodoba , bo tamten totalnie zawaliłam :( Mam prośbę...każdy rozdział czyta około 80 osób a komentuje coś koło 20. Wasza opinia jest dla mnie naprawde ważna i czy możecie raz zrobić wyjątek i skomentować ? Bardzo Was o to proszę :) Jak widzicie zmieniłam trochę wygląd bloga...piszcie czy się podoba :) Dodałam również muzykę , więc jak nie pasuje Wam kawałek ("Taken"- One Direction) to napiszcie , wtedy zmienie :) Ostatnio dostaję coraz więcej słów pochwały za co bardzo dziękuje :) Rozdział dedykuję mojej BFF czyli Jess. Nie będe pisać dlaczego bo powodów jest zbyt dużo. W każdym razie...kocham cię <3 
Całusy , i do następnego
Kate xxx

sobota, 18 lutego 2012

informacja

Cześć tu Kate xx. Zapomniałam Wam o tym napisać pod rozdziałem więc napisze tutaj . Poszukuję osób które chciałyby zająć się nagłówkiem na tym blogu ! Jakieś ładne zdjęcie z napisem : my story with Harry and Darcy ... Chętnych proszę o kontakt na GG - 40862915 lub twitter - @1Dworld_of_fans . Z góry dziękuje ...
całusy ;*

rozdział szósty


- Darcy ! Darcy ! Ocknij się ! Halo !
Zauważyłam bardzo blisko siebie jakąś postać. Hm..nie widziałam dokładnie sylwetki. Dlaczego wszystko jest takie zamazane i ... przyciemnione ? Chciałam podnieść głowę ale nie pozwolił mi na to palący ból z tyłu głowy . Łzy napłynęły do moich oczu . Ktoś mocno szturchał mnie w lewe ramię. Denerwowało mnie to ale nie miałam siły odezwać się . Ból głowy obezwładnił mnie . Przypomniało mi to jak kiedyś spadłam ze schodów , w szkole podstawowej. Zabrano mnie wtedy do szpitala , a okazało się że po prostu zemdlałam ! Lekarz wykrył u mnie , że bardzo często spada mój stopień cukru we krwi , co jest groźne dlatego od tej pory zawsze noszę ze sobą batonika. Tak na wszelki wypadek. A teraz leżę Bóg wie gdzie z tym samym bólem . Nagle poczułam jak ktoś chlusnął lodowatą wodą w moją twarz. Nie byłam na to przygotowana i zaczęłam się krztusić . Ktoś podniósł mnie do pozycji siedzącej , a mi wreszcie udało się otworzyć oczy . Jednak to co przed sobą zobaczyłam spowodowało że zrobiło mi się jeszcze słabiej . Twarz Harry'ego była strasznie blisko mojej ... wręcz dotykały się . Jego oczy były wpatrzone we mnie z niepokojem. Ich wyraz wystraszył mnie ... co się stało ?!
- Darcy ... - wyszeptał po czym przytulił mnie delikatnie.
Lecz w tej same chwili do klasy wpadła Jessica z obcymi mi mężczyznami , którzy wyglądali na sanitariuszy. Podbiegli do mnie . A potem już było tylko badanie pulsu , rozmowy , cały czas coś ze mną sprawdzali . Zaraz po tym jak podali mi kostkę czekolady poczułam się lepiej. Powoli wszystko do mnie docierało . Podczas gdy Harry śpiewał swoją piosenkę ja nagle zasłabłam i upadłam na podłogę . Jess próbowała mnie ratować ( już sobie to wyobrażam) lecz nic mi nie pomagało więc pobiegła zadzwonić po karetkę razem z nauczycielem . Tymczasem mną zajął się Harry , co jak widać od razu pomogło. Było mi strasznie głupio . Tyle się dzisiaj wydarzyło , a ja tak zwyczajnie sobie mdleję ! W końcu udało mi się wszystkich przekonać że czuje się lepiej , i nie ma potrzeby by zajmować czas sanitariuszom. Po krótkim zastanowieniu zgodzili się . Odetchnęłam z ulgą gdy wyszli z klasy. Nauczyciel z Jessicą wpatrywali się we mnie z niepokojem . Co za porażka…a myślałam że już nic nie zepsuje tego dnia. Pan John ogłosił że jak na dzisiaj kończymy spotkanie . Eh..oczywiście wszystko przeze mnie. Dodatkowo Harry uparł się że mnie odprowadzi . Z jednej strony cieszyłam się z tego , z drugiej…bałam się czekającej nas rozmowy. Jessica wbrew moim protestom pomogła mi się ubrać i obiecała mi , że przekaże Claire że wszystko w porządku. Oczywiście wiadomość o moim omdleniu rozniosła się po całej szkole.Gdy wyszłam z klasy wszyscy patrzyli się nie mnie . Głupio się z tym czułam , ale cóż . Harry szedł koło mnie i co chwilę zerkał na mnie z niepokojem . Chciał dać mi swoją kurtkę bo było dość zimno , ale odmówiłam . Gdy wyszliśmy z budynku , nie wiedziałam o czym mogę z nim rozmawiać . Wypadało by porozmawiać o dzisiejszej sytuacji , ale przebywając z nim nie miałam na to odwagi . 

- Em...słuchaj Darcy . Czy...? 
Przystanął i popatrzył mi się w oczy . Nie wiedziałam o co chce się zapytać ale poczułam niepokój.Może nie jestem jeszcze gotowa...
- Eh..Czy ... dobrze się czujesz Darcy ?
Widziałam po jego twarzy że nie o to chciał mnie zapytać . Chyba stchórzył . Mimo swoim wcześniejszych niepewności postanowiłam mu pomóc. 
- Nie o to chciałeś się mnie zapytać .
- Tak . Chciałem się zapytać czy przyjdziesz do mnie w piątek ... odwrócił twarz w przeciwną stronę i zobaczyłam jak się rumieni . Nie miałam pojęcia co odpowiedzieć . Jednak los wybrał mi taką drogę , a moje serce podpowiadało tylko jedną odpowiedź..
- Dobrze . 

***
Hej kochani . xx Wiem , że miałam wcześniej dodawać ale postanowiłam że przez pierwszy tydzień ferii będę leniuchować :D A pozatym nie miałam zbytnio pomysłu na ten rozdział . Mam nadzieje że nie jest tak źle , więc jeśli tylko macie chwilkę proszę Was o komentarze ;) Rozdział dedykuje mojej największej fance - Natalii ;) Jeszcze od nikogo nie usłyszałam tyle komplementów xx . Dziękuje :* I wogóle dziękuje wszystkim którzy czytają moje opowiadanie ;) Cieszcie się szczęściem Darcy i Harry'ego , bo nie potrwa długo ;D Ale więcej nie mogę zdradzić . 
Całusy , 
Kate xx